<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do Muzeoblog</title>
	<atom:link href="http://muzeoblog.org/comments/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://muzeoblog.org</link>
	<description>Muzeoblog programu Dynamika Ekspozycji</description>
	<lastBuildDate>Fri, 18 May 2012 07:21:28 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
	<item>
		<title>Skomentuj Wokół partycypacji. Spotkanie pierwsze, którego autorem jest Cyfrowe Archiwa Tradycji Lokalnej &#187; Blog Archive &#187; Spotkanie wokół archiwów cyfrowych, Inne muzeum, Kraków, 10 maja</title>
		<link>http://muzeoblog.org/2012/04/16/partycypacja/#comment-1223</link>
		<dc:creator>Cyfrowe Archiwa Tradycji Lokalnej &#187; Blog Archive &#187; Spotkanie wokół archiwów cyfrowych, Inne muzeum, Kraków, 10 maja</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 18 May 2012 07:21:28 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://muzeoblog.org/?p=4155#comment-1223</guid>
		<description>[...] Pierwsze spotkanie odbyło się na początku kwietnia, a relację z niego można znaleźć pod adresami podanymi poniżej: http://innemuzeum.pl/2012/04/krazymy-wokol-partycypacji/ http://muzeoblog.org/2012/04/16/partycypacja/. [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[...] Pierwsze spotkanie odbyło się na początku kwietnia, a relację z niego można znaleźć pod adresami podanymi poniżej: <a href="http://innemuzeum.pl/2012/04/krazymy-wokol-partycypacji/" rel="nofollow">http://innemuzeum.pl/2012/04/krazymy-wokol-partycypacji/</a> <a href="http://muzeoblog.org/2012/04/16/partycypacja/" rel="nofollow">http://muzeoblog.org/2012/04/16/partycypacja/</a>. [...]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Poszerzona rzeczywistość: Lublin w awangardzie, którego autorem jest Sebastian Wacięga</title>
		<link>http://muzeoblog.org/2012/04/20/poszerzona-rzeczywistosc-lublin-w-awangardzie/#comment-1104</link>
		<dc:creator>Sebastian Wacięga</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 24 Apr 2012 09:25:35 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://muzeoblog.org/?p=4080#comment-1104</guid>
		<description>Bardzo mi się podobają wirtualne modele miast z różnych epok historycznych. Pozwalają sobie wyobrazić jak to mogło wyglądać, a w czasach fotografii porównać dawny wygląd miasta z tym co dzisiaj, albo zestawiać detale, konkretne miejsca z całościowym obrazem miasta. 
Ta technologia otwiera nową epokę w edukacji historycznej! Mogą powstawać komputerowe gry symulacyjne, czy strategiczne, które toczyć się będą nie w abstrakcyjnych, wymyślonych  przestrzeniach, ale np. w zrekonstruowanych wirtualnie dawnych miastach...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Bardzo mi się podobają wirtualne modele miast z różnych epok historycznych. Pozwalają sobie wyobrazić jak to mogło wyglądać, a w czasach fotografii porównać dawny wygląd miasta z tym co dzisiaj, albo zestawiać detale, konkretne miejsca z całościowym obrazem miasta.<br />
Ta technologia otwiera nową epokę w edukacji historycznej! Mogą powstawać komputerowe gry symulacyjne, czy strategiczne, które toczyć się będą nie w abstrakcyjnych, wymyślonych  przestrzeniach, ale np. w zrekonstruowanych wirtualnie dawnych miastach&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Powiększanie rzeczywistości w wirtualnym muzeum, którego autorem jest &#187; Poszerzona rzeczywistość: Lublin w awangardzie Muzeoblog</title>
		<link>http://muzeoblog.org/2011/05/04/powiekszanie-rzeczywistosci-w-wirtualnym-muzeach/#comment-1088</link>
		<dc:creator>&#187; Poszerzona rzeczywistość: Lublin w awangardzie Muzeoblog</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 20 Apr 2012 10:23:49 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=2759#comment-1088</guid>
		<description>[...] drogim luksusem, na który mogą sobie pozwolić tylko nieliczni. O takim przypadku pisałam na muzeoblogu: w spektakularną produkcję z Cluny włączył się nawet wielki kapitał fabryki [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[...] drogim luksusem, na który mogą sobie pozwolić tylko nieliczni. O takim przypadku pisałam na muzeoblogu: w spektakularną produkcję z Cluny włączył się nawet wielki kapitał fabryki [...]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Muzeum: wstęp (częściowo) wolny, którego autorem jest Łucja Piekarska-Duraj</title>
		<link>http://muzeoblog.org/2012/03/23/muzeum-wstep-czesciowo-wolny/#comment-1019</link>
		<dc:creator>Łucja Piekarska-Duraj</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Mar 2012 11:12:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://muzeoblog.org/?p=4129#comment-1019</guid>
		<description>Dziękuję za ten komentarz! Wiele wątków domaga się kontynuacji, w tym temat ciszy w muzeum, a także sposobów pogodzenia potrzeb dorosłych i dzieci (o ile w ogóle podział na takie grupy ma sens).</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dziękuję za ten komentarz! Wiele wątków domaga się kontynuacji, w tym temat ciszy w muzeum, a także sposobów pogodzenia potrzeb dorosłych i dzieci (o ile w ogóle podział na takie grupy ma sens).</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Muzeum: wstęp (częściowo) wolny, którego autorem jest Łucja Piekarska-Duraj</title>
		<link>http://muzeoblog.org/2012/03/23/muzeum-wstep-czesciowo-wolny/#comment-1015</link>
		<dc:creator>Łucja Piekarska-Duraj</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 26 Mar 2012 21:02:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://muzeoblog.org/?p=4129#comment-1015</guid>
		<description>Zgadza się: zestawy zazwyczaj są i zazwyczaj panie z obsługi same o nich nie informują. Podczas naszej wizyty, akurat były niekompletne (więc nam nie wydano), ale obsłudze nie mogę nic zarzucić, panie naprawdę się starały. Mówię to bez ironii.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zgadza się: zestawy zazwyczaj są i zazwyczaj panie z obsługi same o nich nie informują. Podczas naszej wizyty, akurat były niekompletne (więc nam nie wydano), ale obsłudze nie mogę nic zarzucić, panie naprawdę się starały. Mówię to bez ironii.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Muzeum: wstęp (częściowo) wolny, którego autorem jest Muzeum Galowice</title>
		<link>http://muzeoblog.org/2012/03/23/muzeum-wstep-czesciowo-wolny/#comment-1014</link>
		<dc:creator>Muzeum Galowice</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 26 Mar 2012 19:28:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://muzeoblog.org/?p=4129#comment-1014</guid>
		<description>Witam, 

Artykuł niewątpliwie &quot;na czasie&quot; z wielu powodów. Modnym jest obecnie edukować dzieci już od najmłodszych lat w kierunkach kulturalnych, stąd po części coraz większa oferta edukacyjna muzeów skierowana do rodzin z dziećmi. Rodzice dzielnie uczeszczają na rozmaite zajęcia weekendowe oferowane przez placówki muzealne, heroicznie towarzyszą swoim pociechom i starają się aby te najlepiej wypadły podczas edukacji, a po zakończonym programie tryumfalnie powracają do wolnej soboty czy niedzieli z poczuciem spełnionego obowiązku &quot;zaliczenia&quot; muzeum. 
Wolałabym, żeby rodziny z dziećmi odwiedzały moje muzeum, nie z poczucia spełnoinego obowiązku ukulturalnienia dzieci, ale z chęci zobaczenia czegoś nowego, a ponieważ nie ma z kim zostawić dzieci można wziąć je ze sobą, ponieważ w tym muzeum nie będą się nudzić. 
Może należy zacząć od zmiany naszego stosunku do obecności dzieci w muzeum. Muzea są dla wszystkich, więc dla dzieci też. Dzieci mają nieustanna potrzebę ruchu, ale godzinę, dwie wytrzymają jeśli będą miały jakieś zajęcie. Odnosząc się do muzeów brytyjskich, wspomnianych przez autorkę, w których spędziłam sporo czasu z dziećmi. Uderzająca różnica jest między stosunkiem obsługi muzeów polskich i stewardów w muzeach brytyjskich. Dzieci nie zachowywały się cicho, przemieszczały się dość gwałtownie z miejsca na miejsce, owszem zwracano im uwagę, ale z uśmiechem i żartem, co odnosiło zdecydowanie lepszy skutek niż surowe miny i uwagi zwracane rodzicom. Prawie w każdym tamtejszym muzeum jest do pobrania ulotka-książeczka z zadaniami i zagadkami do rozwiązywania z ekspozycji dla starszych i młodszych. Dziecko rozwiązuje zagadkę, rodzic ma szansę na czytanie tabliczek pomiędzy jednym a drugim pytaniem pociechy. I oczywiście wspomniane poduszki, a raczej ławki i ławeczki porozstawiane do siedzenia, nie tylko dla dzieci, ale także dla dorosłych. 
Takie rozwiązania dają szansę dzieciom przyzwyczaić się do bywania w muzeach i oswojenia się z nimi, a co za tym idzie wychowywania nowego pokolenia w otoczeniu kultury i sztuki. 
Dodam jeszcze, co wszyscy zapewne wiedzą, że w brytyjskich muzeach jest zwykle dużo zwiedzających, a dzieci raczej specjalnie nikt nie ucisza, a nawet nie zwraca na nie uwagi. Dlla tych co potrzebują wyciszenia do kontemplacji muzealnej galerii proponuję wizyty w tygodniu gdy, niestety, niestety, muzea wciąż świecą pustkami.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam, </p>
<p>Artykuł niewątpliwie &#8222;na czasie&#8221; z wielu powodów. Modnym jest obecnie edukować dzieci już od najmłodszych lat w kierunkach kulturalnych, stąd po części coraz większa oferta edukacyjna muzeów skierowana do rodzin z dziećmi. Rodzice dzielnie uczeszczają na rozmaite zajęcia weekendowe oferowane przez placówki muzealne, heroicznie towarzyszą swoim pociechom i starają się aby te najlepiej wypadły podczas edukacji, a po zakończonym programie tryumfalnie powracają do wolnej soboty czy niedzieli z poczuciem spełnionego obowiązku &#8222;zaliczenia&#8221; muzeum.<br />
Wolałabym, żeby rodziny z dziećmi odwiedzały moje muzeum, nie z poczucia spełnoinego obowiązku ukulturalnienia dzieci, ale z chęci zobaczenia czegoś nowego, a ponieważ nie ma z kim zostawić dzieci można wziąć je ze sobą, ponieważ w tym muzeum nie będą się nudzić.<br />
Może należy zacząć od zmiany naszego stosunku do obecności dzieci w muzeum. Muzea są dla wszystkich, więc dla dzieci też. Dzieci mają nieustanna potrzebę ruchu, ale godzinę, dwie wytrzymają jeśli będą miały jakieś zajęcie. Odnosząc się do muzeów brytyjskich, wspomnianych przez autorkę, w których spędziłam sporo czasu z dziećmi. Uderzająca różnica jest między stosunkiem obsługi muzeów polskich i stewardów w muzeach brytyjskich. Dzieci nie zachowywały się cicho, przemieszczały się dość gwałtownie z miejsca na miejsce, owszem zwracano im uwagę, ale z uśmiechem i żartem, co odnosiło zdecydowanie lepszy skutek niż surowe miny i uwagi zwracane rodzicom. Prawie w każdym tamtejszym muzeum jest do pobrania ulotka-książeczka z zadaniami i zagadkami do rozwiązywania z ekspozycji dla starszych i młodszych. Dziecko rozwiązuje zagadkę, rodzic ma szansę na czytanie tabliczek pomiędzy jednym a drugim pytaniem pociechy. I oczywiście wspomniane poduszki, a raczej ławki i ławeczki porozstawiane do siedzenia, nie tylko dla dzieci, ale także dla dorosłych.<br />
Takie rozwiązania dają szansę dzieciom przyzwyczaić się do bywania w muzeach i oswojenia się z nimi, a co za tym idzie wychowywania nowego pokolenia w otoczeniu kultury i sztuki.<br />
Dodam jeszcze, co wszyscy zapewne wiedzą, że w brytyjskich muzeach jest zwykle dużo zwiedzających, a dzieci raczej specjalnie nikt nie ucisza, a nawet nie zwraca na nie uwagi. Dlla tych co potrzebują wyciszenia do kontemplacji muzealnej galerii proponuję wizyty w tygodniu gdy, niestety, niestety, muzea wciąż świecą pustkami.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Muzeum: wstęp (częściowo) wolny, którego autorem jest Muzeolub</title>
		<link>http://muzeoblog.org/2012/03/23/muzeum-wstep-czesciowo-wolny/#comment-1010</link>
		<dc:creator>Muzeolub</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 25 Mar 2012 21:58:33 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://muzeoblog.org/?p=4129#comment-1010</guid>
		<description>W muzeum, o którym mowa dostępne są bardzo pomysłowe koszyczki z różnymi kolorowankami, wycinankami, książeczką z zadaniami dla dzieci. Do tego jest kocyk, na którym maluch może wygodnie rozsiąść się na podłodze. Niestety nie zawsze rodzice są informowani, że taki zestaw można za darmo pobrać w kasie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>W muzeum, o którym mowa dostępne są bardzo pomysłowe koszyczki z różnymi kolorowankami, wycinankami, książeczką z zadaniami dla dzieci. Do tego jest kocyk, na którym maluch może wygodnie rozsiąść się na podłodze. Niestety nie zawsze rodzice są informowani, że taki zestaw można za darmo pobrać w kasie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Freeman Tilden i jego reguły interpretacji dziedzictwa, którego autorem jest Jaś Głuptasek</title>
		<link>http://muzeoblog.org/2012/03/20/tilden/#comment-1000</link>
		<dc:creator>Jaś Głuptasek</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 21 Mar 2012 19:33:43 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://muzeoblog.org/?p=4108#comment-1000</guid>
		<description>To prawda, że White bada historię jako zjawisko, ale jego dowód zbija argument o jej &quot;fałszowaniu&quot;, gdyż cała historia w jego ujęciu jest takim samym fałszem, umniejszającym wagę jednych a rozdmuchującym znaczenie innych wydarzeń. Tilden w istocie wykorzystuje tą sama obserwacje w praktyczny sposób, przed czym wzdraga się White. Mnie osobiście zręczne opowiedzenie historii (w sensie opowieści) w celu inspirowania do poszukiwań historii (dziejów) lub znajdywania własnych powiązań w świecie jest bliższa, niż historiozofia. Niech żyje Sabała!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>To prawda, że White bada historię jako zjawisko, ale jego dowód zbija argument o jej &#8222;fałszowaniu&#8221;, gdyż cała historia w jego ujęciu jest takim samym fałszem, umniejszającym wagę jednych a rozdmuchującym znaczenie innych wydarzeń. Tilden w istocie wykorzystuje tą sama obserwacje w praktyczny sposób, przed czym wzdraga się White. Mnie osobiście zręczne opowiedzenie historii (w sensie opowieści) w celu inspirowania do poszukiwań historii (dziejów) lub znajdywania własnych powiązań w świecie jest bliższa, niż historiozofia. Niech żyje Sabała!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Freeman Tilden i jego reguły interpretacji dziedzictwa, którego autorem jest Aleksandra Janus</title>
		<link>http://muzeoblog.org/2012/03/20/tilden/#comment-998</link>
		<dc:creator>Aleksandra Janus</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 21 Mar 2012 15:35:46 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://muzeoblog.org/?p=4108#comment-998</guid>
		<description>Sądzę, że dwie wspomniane teorie można zestawić ze sobą także w nieco inny sposób. Hayden White postulował nie tyle podejście do historii, ale do historiografii, jak do utworu literackiego. Sposób w jaki historycy przekazują nam &quot;fakty&quot; nigdy nie jest przezroczysty, a tekst historyka, podobnie jak tekst literacki, wyposażony jest min. w struktury retoryczne. Praca historyka jest również rodzajem interpretacji faktów, danych, informacji. Podobnie, jak tworzenie opowieści o przeszłości, tak i tworzenie opowieści o dziedzictwie pomaga nam zrozumieć to, co odległe albo wprost przeciwnie - bliskie, ale trudne do zrozumienia/przeanalizowania (np. ze względu na brak dystansu, etc). I zarówno w stosunku do narracji historiograficznej, jak i w stosunku do interpretacji dziedzictwa, można postawić pytanie o to, kto mówi, czyja perspektywa jest dominująca i w jaki sposób wpływa to na kształt opowiadanej historii. Tak więc punktem wspólnym wydaje się również to, że sposób, w jaki White - przy pomocy narzędzi literaturoznawczych - analizuje dyskurs historiograficzny, można by z powodzeniem zastosować do analizy &quot;opowieści o dziedzictwie&quot;. W wypadku niektórych muzeów, analiza taka jest szczególnie interesująca - np. analiza retoryki British Museum, w wypadku którego to właśnie konkretna interpretacja dziedzictwa jest jednym z narzędzi legitymizujących prawo do własności i prezentowania znajdujących się w muzeum zdobyczy kolonialnych.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Sądzę, że dwie wspomniane teorie można zestawić ze sobą także w nieco inny sposób. Hayden White postulował nie tyle podejście do historii, ale do historiografii, jak do utworu literackiego. Sposób w jaki historycy przekazują nam &#8222;fakty&#8221; nigdy nie jest przezroczysty, a tekst historyka, podobnie jak tekst literacki, wyposażony jest min. w struktury retoryczne. Praca historyka jest również rodzajem interpretacji faktów, danych, informacji. Podobnie, jak tworzenie opowieści o przeszłości, tak i tworzenie opowieści o dziedzictwie pomaga nam zrozumieć to, co odległe albo wprost przeciwnie &#8211; bliskie, ale trudne do zrozumienia/przeanalizowania (np. ze względu na brak dystansu, etc). I zarówno w stosunku do narracji historiograficznej, jak i w stosunku do interpretacji dziedzictwa, można postawić pytanie o to, kto mówi, czyja perspektywa jest dominująca i w jaki sposób wpływa to na kształt opowiadanej historii. Tak więc punktem wspólnym wydaje się również to, że sposób, w jaki White &#8211; przy pomocy narzędzi literaturoznawczych &#8211; analizuje dyskurs historiograficzny, można by z powodzeniem zastosować do analizy &#8222;opowieści o dziedzictwie&#8221;. W wypadku niektórych muzeów, analiza taka jest szczególnie interesująca &#8211; np. analiza retoryki British Museum, w wypadku którego to właśnie konkretna interpretacja dziedzictwa jest jednym z narzędzi legitymizujących prawo do własności i prezentowania znajdujących się w muzeum zdobyczy kolonialnych.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Freeman Tilden i jego reguły interpretacji dziedzictwa, którego autorem jest Sebastian Wacięga</title>
		<link>http://muzeoblog.org/2012/03/20/tilden/#comment-996</link>
		<dc:creator>Sebastian Wacięga</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 21 Mar 2012 10:10:13 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://muzeoblog.org/?p=4108#comment-996</guid>
		<description>Rzeczywiście, jest tu podobieństwo w podejściu do historii White&#039;a a interpretacją według Tildena z tą podstawową różnicą, że Freeman Tilden nie zajmował się badaniami naukowymi. Działał w obszarze edukacji a interpretacja miała być szczególnym sposobem prezentowania dziedzictwa naturalnego i kulturowego  -  odsłaniania jego znaczenia dla  człowieka. Interpretacja pełni funkcje praktyczne. Służyć może rewitalizacji miejskich jak i wiejskich obszarów poprzez programy rozwoju turystyki i działania konserwatorskie. Choć interpretacja ma bazować na faktach, to jednak bywa oskarżana o trywializowanie, czy zafałszowywanie historii. Interpretacja może służyć nie tylko &quot;prowokowaniu&quot; do samodzielnego myślenia i odkrywania osobistych  związków z dziedzictwem, ale też &quot;zarabianiu&quot; czyli tak zwanym przemysłom kultury. W obu przypadkach przechodzimy drogę od informacji do tworzenia metafor, budowania narracji na potrzeby działań edukacyjnych, czy tworzenia oferty turystycznej. 
Nie wiem jak podejście do historii jak do utworu literackiego (tworzenie narracji, metafor), które postuluje White ma się do celu badań naukowych, którym jest obiektywne poznanie (prawda). Wydaje mi się, że ustalone, zbadane, opisane fakty (prawda) to informacja, a interpretacja to bardziej sposób prezentowania tych faktów.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Rzeczywiście, jest tu podobieństwo w podejściu do historii White&#8217;a a interpretacją według Tildena z tą podstawową różnicą, że Freeman Tilden nie zajmował się badaniami naukowymi. Działał w obszarze edukacji a interpretacja miała być szczególnym sposobem prezentowania dziedzictwa naturalnego i kulturowego  &#8211;  odsłaniania jego znaczenia dla  człowieka. Interpretacja pełni funkcje praktyczne. Służyć może rewitalizacji miejskich jak i wiejskich obszarów poprzez programy rozwoju turystyki i działania konserwatorskie. Choć interpretacja ma bazować na faktach, to jednak bywa oskarżana o trywializowanie, czy zafałszowywanie historii. Interpretacja może służyć nie tylko &#8222;prowokowaniu&#8221; do samodzielnego myślenia i odkrywania osobistych  związków z dziedzictwem, ale też &#8222;zarabianiu&#8221; czyli tak zwanym przemysłom kultury. W obu przypadkach przechodzimy drogę od informacji do tworzenia metafor, budowania narracji na potrzeby działań edukacyjnych, czy tworzenia oferty turystycznej.<br />
Nie wiem jak podejście do historii jak do utworu literackiego (tworzenie narracji, metafor), które postuluje White ma się do celu badań naukowych, którym jest obiektywne poznanie (prawda). Wydaje mi się, że ustalone, zbadane, opisane fakty (prawda) to informacja, a interpretacja to bardziej sposób prezentowania tych faktów.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

